środa, 26 stycznia 2011

Nasza twarz na facebooku

zapraszamy na facebooka!

Pętle indukcyjne, czyli droga wolna?

Zarząd Dróg Miejskich informuje, że część skrzyżowań w mieście, na których sygnalizacja obsługiwana jest przez pętle indukcyjne, wykrywa rowerzystów. Dzięki temu nie będziemy musieli ryzykować mandatu za przejazd przez skrzyżowanie przy czerwonym świetle bądź czekać w środku nocy na samochód, który pętlę uruchomi(za epoznan.pl).

ZDM z pewnością ogłosi sukces. Przypominamy jednak, że zgodnie z rozporządzeniem w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach, precyzującym zapisy Prawa o ruchu drogowym, każdy pojazd ma być wykrywany automatycznie.

Zachęcamy do testowania pętli i sygnałów do ZDM o ich funkcjonowaniu.
Przypominamy, że na stronie internetowej Zarządu znajduje się ankieta ewaluacyjna, gdzie można wpisać swoje sugestie i opinie dotyczące jakości usług świadczonych przez ZDM.

JUTRO BUDZET, POJUTRZE MASA, CZYLI KALENDARIUM ROWERZYSTÓW POZNAŃSKICH

Już jutro, 27 stycznia 2011 o 9.00 w UMP, kolejna sesja budżetowa, w trakcie której odbędzie się głosowanie nad poprawkami do budżetu 2011. Wśród poprawek m.in. propozycja podniesienia kwoty wydatków na budowę dróg rowerowych z 0,5 mln zł do 2 mln zł z przeznaczeniem na przedłużenie drogi rowerowej w ciągu ul. Bukowskiej od Żeromskiego do centrum.

Przypomnijmy, że na budowę drogi rowerowej na tym odcinku nie ma jeszcze projektu, należy się zatem spodziewać, że owe 2 mln zł zostaną wydane na uzgodnienia i projekt. Można zatem powiedzieć, że skutkiem tej poprawki jest brak inwestycji czy remontów w już istniejącą infrastrukturę, a co za tym idzie - brak działań ZDM usprawiedliwiony brakiem środków.

Drogi rowerowe - jak wszystkie drogi w mieście - dekapitalizują się z każdym rokiem. Wymaga odnowień oznakowanie, szczególnie poziome. W wielu miejscach oznakowanie jest niewłaściwe lub po prostu go brakuje. Przykładem wadliwego oznakowania pionowego niech będzie wjazd na Most Rocha, który wg znaków w całości jest drogą rowerową (znak stoi po prawej stronie jezdni, dotyczy zatem jezdni i torów, a nie drogi rowerowej). Część dróg wymaga remontów nawierzchni. Tak dzieje się m.in. z nie tak dawną chlubą ZDM tj. drogą w kierunku Piątkowa biegnącą wzdłuż u. Ks. Mieszka I. Dziś jest ona cokolwiek zapomniana, szczególnie w jej części od ul. Winogrady do ul.Kurpińskiego. Podobnie rzecz ma się chociażby z drogą wzdłuż ul. Armii Poznań od Garbar do Al. Niepodległości.

Cieszy nas, że droga rowerowa w ciągu ulicy Bukowskiej będzie dobrym przykładem trasy prowadzącej od granic miasta do centrum. Z drugiej strony jednak widać, że władzom miasta i ZDM brak szerszego spojrzenia, a inwestycje rowerowe koncentrują się w okolicach stadionu. W ramach innych inwestycji drogowych powstaną drogi wzdłuż ul. Strzegomskiej, Wałbrzyskiej, Bułgarskiej, Marcelińskiej. Władze miasta wychodzą chyba z założenia, że najdobitniej świadczącym o ich prosportowym i prozdrowotnym nastawieniu wobec mieszkańców będzie stadion piłkarski z drogami rowerowymi do jeżdżenia w koło niego. Ale o których mieszkańców tu idzie? A może należy zapytać, czy aby właśnie o mieszkańców?

Dlatego wszystkich, o których "zapomnieli" w tym budżecie włodarze miasta, zapraszamy na kolejną Poznańska Masę Krytyczną w ten piątek, 28 stycznia 2011. Spotykamy się o 18.00 na Starym Rynku, skąd o 18.30 wyruszymy trasą:

Stary Rynek – Wodna – Ślusarska – Pl. Kolegiacki – Wodna - Garbary – Kazimierza Wielkiego – Mostowa – Wielka – Garbary – Strzelecka – pl. Wiosny Ludów – Podgórna – Al. Marcinkowskiego – Pl.Wolności – 3 Maja – pl. Ratajskiego – Libelta – Al. Niepodległości – Armii Poznań - Pułaskiego – Przepadek – Al. Niepodległości – Cicha – Pułaskiego - Nowowiejskiego – Noskowskiego - Libelta – Kościuszki - Św. Marcin – Rondo Kaponiera (3 okrążenia) – Św.Marcin – Kościuszki - Taczaka – Ratajczaka - Kościuszki – Krakowska – Rybaki – Strzelecka – Półwiejska (przy Starym Marychu).


Pokaż Masa Krytyczna styczeń 2011 na większej mapie

Do zobaczenia!

wtorek, 18 stycznia 2011

parkingi rowerowe dla samochodów i nie tylko...

Skoro już przy parkingach jesteśmy: miejsc parkingowych niektórym kierowcom brakuje tak bardzo, że nie brakuje im pomysłów na miejsce postoju. Kilka przykładów:

Sytuacja nr 1. Al. Marcinkowskiego przed NBP, czas: ok. 9.30, dzień powszedni. Miejsca postojowe są oznakowane pionowo i poziomo jako równoległe do linii jezdni. Tymczasem wszyscy parkują skośne. Wśród nich także dwa wozy o charakterystycznych rejestracjach rozpoczynających się na HCO i HPU. Furgonetka srebrna nie zostawiła nawet 1,5m odległości na chodniku. Panowie policjanci, ubezpieczający odbiór gotówki z banku, na moje pytanie o sposób parkowania z niewinną mina odpowiedzieli, że "nie było miejsca". Czy to kogoś interesuje? Nie dość, że nie zareagowali na źle zaparkowane inne pojazdy, to jeszcze legitymizowali łamanie prawa.

Sytuacja nr 2: ul. Paderewskiego, klamrowanie przez Straż Miejską trwa. Jednak tylko po prawej stronie ulicy. Na drodze rowerowej z włączonymi światłami awaryjnymi, a więc widoczne z daleka, stoi BMW. Strażnikom jednak się do niego nie spieszy. Obserwowałam sytuację ponad 10 minut. W tym czasie strażnicy nie byli zdolni pokonać odległości 50m.

Sytuacja nr 3: ul. Paderewskiego, godz. ok. 9.00. Weseli panowie trudzą się wyładunkiem; taczki, deski, worki i inne materiały budowlane. Nie "zauważyli", że stoją na drodze rowerowej. Za nimi czarne terenowe BMW korzysta z wolnego miejsca na drodze rowerowej.

zapraszamy do galerii:)

Była zima. teraz jej ni ma. Ale wróci... Ku pamięci służb porządkowych

Zima chwilowo poszła na urlop, ale niedługo wróci na miejsce pracy w naszym mieście. Przypominamy więc służbom odpowiedzialnym za utrzymanie infrastruktury drogowej w mieście w stanie używalności, że do tej należą także drogi i parkingi rowerowe. Niedawno ZDM chwalił się, że postawili 32 nowe stojaki w mieście. Co z tego, skoro dostęp do nich uniemożliwiały hałdy śniegu? Cóż nam po drogach rowerowych, skoro służą do składowania zasp (vide chluba władz miasta na ul. Winogrady)?
Ciekawam, kto jest odpowiedzialny za odśnieżenie stojaków przed redakcją GW? Stan stojaków wskazuje, że zimą członkowie redakcji, tak często deklarujący swoją orientacje prorowerową, zaniechali podróży rowerowych i nie mają imperatywu na utrzymanie porządku przed własną redakcją. Szkoda, że nie mogą korzystać z tych stojaków inni rowerzyści.
Zapraszamy do naszej galerii (album: zima trzyma się... stojaków rowerowych).

piątek, 14 stycznia 2011

Wyrok NSA w sprawie zgromadzeń publ. Wolnych Konopii

Inicjatywa "Wolne Konopie", której bądź zakazywano organizacji zgromadzeń bądź też domagano się odwołania "nielegalnych" (ponieważ zorganizowanych "bez zezwolenia") manifestacji uzyskała wyrok NSA podtrzymujący wcześniejsze rozstrzygnięcie warszawskiego WSA (wyrok z 5 października 2010 r., sygn. VII SA/Wa 1856/10). Clou wyroku: odmowa zgody na organizację 36 publicznych zgromadzeń po 200 osób każde, które polegałyby na przemarszu głównymi ulicami Warszawy, tylko dlatego, że spowodowałoby to paraliż miasta, była bezprawna.
Władze miasta Warszawy w osobie Hanny Gronkiewicz-Waltz, prezydentki Warszawy, zakazały gromadzeń, gdyż w jej opinii "wyłącznym celem zgromadzeń była chęć spowodowania olbrzymich korków ulicznych i zdestabilizowanie systemu stołecznej komunikacji". Od tej decyzji organizatorzy odwołali się do wojewody, ten jednak podtrzymał wcześniejszą decyzję, opierając się na przesłance zagrożenia dla życia, zdrowia lub majątku innych osób.

Od decyzji wojewody organizatorzy 36 parad odwołali się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, ten zaś uchylił zaskarżoną decyzję, wskazując, iż normą nadrzędną nad ustawą prawo o zgromadzeniach jest konstytucja. Akt ten przydaje każdemu wolność organizowania i uczestnictwa w pokojowych manifestacjach. Organizatorzy dopełnili ciążących na nich wymogów związanych ze zgłoszeniem planowanych imprez, zatem to samorząd miał obowiązek wykazać konkretne zagrożenia wynikające z ich organizacji, nie zaś ograniczać się do przypuszczeń o chęci organizatorów do sparaliżowania miasta.

Władze nie są od tego, aby oceniać hasła i idee przyświecające zgromadzeniom, jeżeli są one zgodne z prawem. Nie mają też "uprawnień, aby oceniać podane w zgłoszeniu cele, którym ma służyć zgromadzenie, jako cele pozorne i na tej podstawie odmawiać udzielenia zgody, gdyż taka ocena godzi wprost w istotę konstytucyjnie gwarantowanej wolności i prawa politycznego do organizowania i uczestniczenia w pokojowych zgromadzeniach".
Postawiony WK zarzut zamiaru popełnienia wykroczenia (przemarszu ulicami stolicy) uznano za chybiony, a to z tego względu, jak podkreślił WSA, iż przesłanką oceny jakiegoś czynu jako wykroczenia jest jego szkodliwość społeczna, której w przypadku realizacji konstytucyjnej wolności zgromadzeń co do zasady brak (korzystanie z praw i wolności nadanych mi konstytucją nie może być interpretowane jako złamanie prawa).
Ważnym argumentem jest także to, iż priorytetem jest konstytucyjna wolność manifestowania swoich poglądów, zaś dopiero w następnej kolejności należy odnosić się do praw i wolności innych osób.

Autor bloga słusznie zauważa, że należy spodziewać się, że po rozpatrzeniu ponownym sprawy decyzja może być zakazująca,jednak przy wskazaniu na inne okoliczności: "Nie da się ukryć, że w obecnym stanie prawnym dla sprytnego (i troszkę złośliwego) urzędnika jest mnóstwo rozwiązań, które pozwalają miesiącami, jeśli nie latami funkcjonować w oparciu o wadliwe decyzje, nawet jeśli sądy regularnie będą mu te decyzje uchylały".


źródło: olgierd rudak

Z prasy: Dwa lata więzienia dla pijanego rowerzysty

We wtorek poznański Sąd Okręgowy utrzymał w mocy wyrok skazujący 56-letniego mieszkańca gminy Śmigiel na dwa lata więzienia. Przyłapano go pijanego na rowerze, mimo że wcześniej kościański sąd zakazał mu jazdy nawet na jednośladach. Alkomat wskazał przeszło promil alkoholu.
Dlatego w październiku ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Kościanie skazał Jana U. na 2 lata bezwzględnej odsiadki. Zakazał mu także prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, a nawet rowerów przez 10 lat. Jan U. zaskarżył ten wyrok. Twierdził, że kara jest zbyt surowa. Tłumaczył też, że pił, bo otrzymywał alkohol jako wynagrodzenie za pracę.
Na wtorkową rozprawę odwoławczą przywieziono go z Zakładu Karnego w Koziegłowach, gdzie odbywa wcześniej już orzeczoną karę 2 lat więzienia - również za jazdę po pijanemu na rowerze. Mężczyzna chciał uczestniczyć w swojej rozprawie odwoławczej, by przemówić w swojej obronie.

- Uważam, że dwa lata więzienia i zakaz prowadzenia rowerów przez 10 lat to są dwie kary w jednej - skarżył się Jan U. - Powinna być jedna kara... Obecny na sali prokurator stwierdził jedynie, że apelacja oskarżonego ma charakter polemiczny i sąd nie powinien jej uwzględnić.

Po przerwie na naradę Jan U. został ponownie doprowadzony na salę. Przed wejściem pocieszał się, mówiąc do konwojującego go policjanta, że przecież jest jeszcze sąd w Warszawie, że jeszcze można apelować...

Niestety - dla Jana U. - wyrok jest prawomocny i nie przysługuje mu prawo do kasacji. Jak wyjaśnił sędzia Sławomir Jęksa, dlatego, że oskarżony odwołał się jedynie od kary, a swojej winy nie kwestionował. W ocenie poznańskiego sądu, zaskarżony wyrok nie był rażąco surowy.

- Są czyny poważniejsze - przyznał sędzia Jęksa. - Jednak postawa oskarżonego, który jako recydywista łamie zakazy poruszania się rowerem i wsiada nań w stanie wysokiej nietrzeźwości, świadczą o lekceważeniu porządku prawnego. Oskarżony jest skłonny do powtarzania tego rodzaju zachowań, więc sąd był uprawniony do surowej reakcji i wymierzenia stosownej kary.

Sędzia wyjaśnił Janowi U., że otrzymał tylko jedną karę - nie dwie, jak sądził, bo w przypadku pijanych kierowców, zastosowanie zakazu prowadzenia pojazdów jest obowiązkowe.

Jan U. może się starać o połączenie kar pozbawienia wolności. Jeśli tak zrobi, a sąd przychyli się do wniosku, to może wyjść na wolność wcześniej niż po czterech latach.

źródło: Głos Wlkp.

środa, 12 stycznia 2011

Nie cieszy, a śmieszy? Projekt budżetu miasta na 2011 rok

Trwają prace nad budżetem miasta na 2011 rok. Radni zaproponowali już pierwsze poprawki. Ogłoszono niebywały sukces:oto bowiem podniesiono z zaproponowanych przez prezydenta Grobelnego kwotę na drogi rowerowe z 0,5 mln na 2 mln zł. Kwota ta ma zostać przeznaczona na budowę drogi rowerowej w ciągu ul. Bukowskiej na odcinku od Żeromskiego/Przybyszewskiego do centrum. Niby sukces, ale nie cieszy. Dlaczego?

W zeszłym roku wydatki na drogi rowerowe zaplanowane w budżecie miały wynieść w sumie 7 mln zł. 1,5 mln zł z tej sumy stanowiły wydatki na infrastrukturę rowerową w ogóle (podniesione w drodze autopoprawki prezydenta z 0,5 mln zł), 5,5 mln zł to wydatki na drogi w ramach innych inwestycji drogowych (np. przebudowa Bukowskiej w okolicach lotniska). Tymczasem w tym roku prezydent ponownie zaproponował kwotę 0,5 mln zł, z pewnością aby znów przetestować nerwy i skuteczność aktywistów rowerowych w mieście. W trakcie prac nad budżetem radni z Komisji Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej wycofali się ze zgłoszenia poprawki podnoszącej kwotę wydatków na drogi do 2 mln zł. Powiem, że odbyło się to w żenującym stylu; radni "zapomnieli", kto był autorem poprawki, skutkiem czego nie odbyło się nad nią głosowanie i spadła ona z listy propozycji Komisji. Jak się dziś dowiadujemy z gazet, poprawka o tej samej treści została wniesiona przez poszczególne kluby radnych.

Niby powinnam być zadowolona. Powstanie droga rowerowa prowadząca do centrum. Będzie to po długiej przerwie odcinek drogi rowerowej powstającej w śródmieściu. Skąd zatem rozczarowanie? Jeśli zsumować kwoty ogółem na infrastrukturę rowerową na ten rok, okaże się, że znowu obcięto wydatki; łącznie z inwestycjami w inne drogi będzie to 4,365 mln zł. Wydatki na drogi rowerowe związane z innymi budowami czy remontami zmniejszono bowiem o prawie 60%! Wydatki ogółem do zeszłego roku stanowią 61%, po uwzględnieniu inflacji jeszcze mniej. Trudno zatem wieścić zwycięstwo. Dziwi mnie więc aplauz wobec radnych Sekcji Rowerzystów Miejskich, dla której droga rowerowa wzdłuż Bukowskiej stała się po raz kolejny priorytetem.

Spójrzmy na sprawę realnie: droga ta nie powstanie w 2011 roku. Z wypowiedzi dyr. Skałeckiego z ZDM wynika jasno, że w bieżącym roku powstanie co najwyżej projekt tego odcinka. Wpompowano zatem kwotę 2 mln zł w charakterze zapomogi dla ZDM w inwestycję, która i tak została by zrealizowana w ramach innego zadania (przebudowy Bukowskiej ogólnie). Zmarnowano 2 mln zł zamiast skierować ten strumień środków na drogi wymagające remontów (droga wzdłuż ks. Mieszka I na wysokości os. Przyjaźni oraz za Plazą, Kórnicka), nie powstaną też inne odcinki (przedłużenie drogi w ulicy Mostowej, kontrapasy w ulicy Ratajczaka czy Garbary). ZDM uzyskał legitymizację ze strony radnych na "nic-nierobienie". Usprawiedliwi choćby brak działań w zakresie dostosowania pasa rozdzielającego w al. Niepodległości od Libelta do Poloneza do ruchu pieszo-rowerowego. Na tym odcinku ma być kładziony kolektor przez Aquanet. Powstanie on jednak w granicach jezdni. Nic nie stoi zatem na przeszkodzie, aby ZDM zabrał się do prac polegających na obniżeniu krawężników w alei drzew, co umożliwiło by bezpieczne i wygodniejsze poruszanie się osobom z wózkami, z dziećmi na małych rowerkach czy niepełnosprawnym (krawężnik tam ma co najmniej 10 cm wysokości). Zgłaszane przez nasze stowarzyszenie pomysły nie zyskały jednak zainteresowania radnych.